Wszystko wskazuje na to, że oszukiwanie w grach wyrosło na naprawdę ogromny biznes. Szacunki mówią nawet o miliardach dolarów rocznie, zaś Activision pokazuje, że klienci sprzedawców cheatów ryzykują nie tylko utratą konta.
Choć na pierwszy rzut oka cheater w grze sieciowej może wyglądać jak po prostu pojedynczy gracz korzystający z niedozwolonego oprogramowania, w praktyce za kulisami tego wszystkiego działa ogromny rynek twórców, pośredników i sprzedawców. Według najnowszych szacunków jego wartość może osiągać kwoty przyprawiające o ból głowy.
Mówię Wam o tym, ponieważ Team RICOCHET opisał zaplecze rynku, z którym Activision walczy przy okazji Call of Duty. Najnowsze informacje pokazują, że problem nie ogranicza się już do sprzedaży aimbotów czy wallhacków. Wokół cheatów powstały usługi obejmujące między innymi handel kontami, podnoszenie rankingów, omijanie blokad sprzętowych oraz rozbudowane sieci pośredników.
Rynek cheatów może być wart około 8,5 miliarda dolarów rocznie
Według analizy firmy Intorqa same subskrypcje cheatów w 15 największych grach mogą generować około 3,53 miliarda dolarów rocznie. To jednak zaledwie część całego rynku. Bo wiecie, do tej szalenie skromnej kwoty dochodzą między innymi: handel kontami, usługi podnoszenia rankingów, narzędzia pozwalające omijać blokady sprzętowe oraz inne rozwiązania sprzedawane graczom chcącym uzyskać nieuczciwą przewagę.
Po uwzględnieniu tych elementów wartość całego ekosystemu może sięgać około, bagatela, 8,5 miliarda dolarów rocznie. Zaznaczam przy tym, że mówimy tutaj o rynku działającym w dużej mierze poza oficjalnym obiegiem, dlatego nie da się wskazać jednej bezspornej kwoty. Szacunki pokazują jednak skalę procederu, który dawno przestał być działalnością kilku osób sprzedających proste programy na internetowych forach.
Co więcej, pieniądze płyną nie tylko od ogromnej liczby użytkowników, ale również od pojedynczych klientów, którzy potrafią przeznaczać na oszukiwanie zaskakująco duże kwoty.
Niektórzy gracze wydają ponad 1000 dolarów rocznie na cheaty
No i tutaj mamy, proszę państwa, prawdziwą perełkę. Team RICOCHET podaje, że miesięczny dostęp do cheatów kosztuje średnio około 40 dolarów, choć w przypadku bardziej zaawansowanych rozwiązań cena może przekraczać 100 dolarów. Na tym wydatki wcale się jednak nie kończą.
Osoby przyłapane na oszukiwaniu często muszą kupować nowe konta, zaś w przypadku blokad sprzętowych korzystają z dodatkowych narzędzi pozwalających ukryć lub zmienić identyfikatory komputera. W rezultacie jedna osoba może wydać w ciągu roku ponad 1000 dolarów, a przy bardziej rozbudowanych zestawach sprzętowych jeszcze więcej. Ciężko nazwać to więc jednorazowym i okazjonalnym zakupem programu dającego przewagę w meczu. Dla części użytkowników jest to stały wydatek, a po drugiej stronie powstały firmy i całe sieci pośredników, które zarabiają na kolejnych etapach tego procederu.

Kupując cheaty, gracze mogą oddawać sprzedawcom własne dane
Tutaj sprawa zaczyna się robić już całkiem niepokojąca. Activision zwraca uwagę, że niektórzy dostawcy cheatów wymagają od swoich klientów przejścia procesu weryfikacji jeszcze przed uzyskaniem dostępu do oprogramowania. Nie wiem, jak Wy, ale mi aż było ciężko uwierzyć, że ludzi, którzy wchodzą w takie układy dobrowolnie, jest tak wielu. W trakcie procesu weryfikacji sprzedawcy mogą zdobywać adresy IP, informacje o sprzęcie, adresy e-mail, dane powiązane z kontem Discord czy informacje dotyczące płatności. W skrajnych przypadkach użytkownicy mają być proszeni nawet o przesłanie dokumentu ze zdjęciem.
No i wiadomo, do tego dochodzi ryzyko związane z samym oprogramowaniem. Cheaty pobierane z niepewnych źródeł mogą zawierać złośliwy kod, co oznacza, że osoba próbująca oszukiwać w grze może przy okazji udostępnić komuś dostęp do znacznie ważniejszych danych znajdujących się na komputerze.
Paradoks sprowadza się więc do tego, że gracz płaci za niedozwolone oprogramowanie, ryzykuje utratę konta, może zostać zablokowany sprzętowo, a dodatkowo przekazuje swoje dane ludziom działającym na rynku, którego praktycznie nie da się w żaden sposób kontrolować. Jaki jest tego sens? Naprawdę, nie mam zielonego pojęcia.
Activision uderza już nie tylko w samych cheaterów
Działania zespołu RICOCHET nie ograniczają się już tylko do osób korzystających z niedozwolonego oprogramowania, ale również na jego twórcach, sprzedawcach i pośrednikach. Activision poinformowało o zakłóceniu działalności ponad 375 operacji pośredników, wysłaniu przeszło 80 wezwań do zaprzestania działalności oraz pomocy w zamknięciu 31 dużych dostawców cheatów. Firma nieustannie rozwija także system blokad sprzętowych, którego celem jest utrudnienie powrotu do gry osobom wielokrotnie łamiącym zasady.
Skala tego całego przedsięwzięcia pokazuje jednak, dlaczego walka z oszustami jest tak trudna. Wiadomo – jeśli wokół cheatów rzeczywiście obraca się kilka miliardów dolarów rocznie, ich twórcy mają ogromną motywację, by nieustannie szukać nowych sposobów obchodzenia zabezpieczeń.
Szczerze mówiąc, dla mnie chyba właśnie to jest w tym wszystkim najbardziej absurdalne. Nie mówimy już o kilku graczach pobierających prosty program z podejrzanego forum. Cheaty stały się pełnoprawnym biznesem, w którym są abonamenty, pośrednicy, dodatkowe usługi, własne społeczności i klienci gotowi wydawać setki, a czasem nawet tysiące dolarów rocznie tylko po to, by zdobyć nieuczciwą przewagę w grze.
Źródło: Tech4Gamers
