Sprawa dotycząca piractwa na Nintendo Switch, która ciągnęła się od 2024 roku, właśnie doczekała się finału. Nintendo oficjalnie dopięło swego – James Williams, znany w sieci jako Archbox, który był moderatorem popularnego subreddita r/SwitchPirates, przegrał sprawę sądową z japońskim gigantem. Na rzecz firmy zasądzono kwotę, która dla przeciętnej osoby może brzmieć wręcz absurdalnie.
Nintendo już od lat wyraźnie daje do zrozumienia, że w sprawach dotyczących piractwa nie bierze jeńców. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest Gary Bowser, który został skazany na 40 miesięcy więzienia. W osobnej sprawie cywilnej sąd przyznał Nintendo 10 mln dolarów, a w postępowaniu karnym Bowser zgodził się na kolejne 4,5 mln dolarów restytucji na rzecz firmy.
Nieco świeższym przykładem jest Yuzu. Nintendo pozwało Tropic Haze, firmę stojącą za popularnym emulatorem Switcha, pod koniec lutego 2024 roku. Zaledwie tydzień później strony uzgodniły zakończenie sporu. Tropic Haze zgodziło się na zapłatę 2,4 mln dolarów oraz zaprzestanie rozwijania i dystrybucji Yuzu.
Nintendo wygrało w sądzie. Moderator Reddita ma zapłacić aż 4,5 mln dolarów
Na tym tle sprawa Jamesa Williamsa wydaje się jedynie kolejnym elementem tej samej polityki. Tym razem bowiem Nintendo wzięło na cel człowieka znanego jako Archbox, którego firma wiązała nie tylko z moderowaniem r/SwitchPirates, ale również z działalnością serwisów umożliwiających dostęp do pirackich gier na Switcha. I choć Williams nie odpowiedział na pozew ani nie podjął obrony przed sądem, finansowy finał sprawy okazał się dla niego wyjątkowo dotkliwy.
Sąd przyznał Nintendo 4,5 mln dolarów odszkodowania, czyli dokładnie tyle, ile firma domagała się w złożonym wcześniej wniosku. Kwota nie została przy tym wzięta z sufitu. Nintendo wskazało łącznie 30 chronionych prawem autorskim gier. Za każdą z nich zażądało maksymalnego ustawowego odszkodowania w wysokości 150 tys. dolarów. Prosta, aczkolwiek bezlitosna dla Archboxa matematyka daje więc łącznie właśnie 4,5 mln dolarów.
Nie doszło jednak do klasycznego procesu, w którym obie strony przedstawiałyby swoje argumenty przed sądem. Williams nie odpowiedział na pozew, dlatego Nintendo wystąpiło o tzw. default judgment. To wyrok wydawany w sytuacji, gdy pozwany nie podejmuje obrony. Sąd ostatecznie przychylił się do wniosku firmy. Jak to jednak bywa w takich przypadkach, konsekwencje nie kończą się na pieniądzach. Williamsa objęto też nakazem zobowiązującym go do natychmiastowego wyłączenia kontrolowanych przez siebie internetowych „sklepów”, które oferowały biblioteki pirackich gier Nintendo Switch.
Pozwolę sobie tutaj dodać, że w pozwie Nintendo zarzuciło Williamsowi aktywne uczestnictwo w znacznie szerszym procederze. Według firmy miał on promować internetowe sklepy udostępniające pirackie pliki z grami i oprogramowanie służące do obchodzenia zabezpieczeń, zachęcać innych do przekazywania kolejnych gier oraz pomagać w ich dystrybucji. Sędzia Lauren King stwierdziła w orzeczeniu, że Nintendo wykazało, iż Williams promował takie sklepy, zachęcał innych do dostarczania pirackich gier i pomagał w ich dystrybucji.
Jak Nintendo znalazło Archboxa? Tutaj robi się ciekawie
Sama historia tego, jak w ogóle Nintendo ustaliło prawdziwą tożsamość Archboxa, jest niemal równie zaskakująca jak wysokość odszkodowania. Już w 2023 roku firma wynajęła kancelarię do zbadania tzw. freeshopów, czyli internetowych źródeł pirackich gier na Switcha. Śledczy zainteresowali się użytkownikiem Archbox i zaczęli analizować pozostawione przez niego w sieci informacje. W starszych wpisach na Reddicie znalazły się wskazówki sugerujące okolice, w których mieszkał.
W lutym 2024 roku Nintendo udało się połączyć Archboxa z co najmniej dwoma kontami Nintendo należącymi do Jamesa Williamsa. Nie wiadomo natomiast, jaki dokładnie krok pozwolił Nintendo ostatecznie połączyć internetowy pseudonim Archbox z Williamsem. Nintendo dysponowało również dwoma adresami e-mail powiązanymi z Jamesem Williamsem z Arizony. To właśnie tutaj przydały się dane, które Williams, o ironio, przekazał wcześniej samemu Nintendo.
Następnie sprawdzono adresy w systemie służącym do obsługi napraw sprzętu, gdzie znaleziono dwa wcześniejsze zlecenia naprawy Jamesa Williamsa wraz z adresem wysyłkowym w Surprise w Arizonie. Co więcej, Nintendo miało odesłać Williamsowi jeden z naprawionych przedmiotów zaledwie dwa dni przed wysłaniem mu wezwania do zaprzestania działalności. Dokumenty nie precyzują, jaki dokładnie sprzęt był naprawiany.
Po otrzymaniu wezwania Williams początkowo skontaktował się z prawnikami Nintendo. Według dokumentów deklarował współpracę w zakresie żądań pozostających pod jego kontrolą, jednocześnie zaprzeczając, że naruszał własność intelektualną firmy. Nintendo złożyło pozew 28 czerwca 2024 roku, a Williams nie odpowiedział na niego przed sądem. Firma twierdzi, że później miała jeszcze jednorazowy kontakt z jego prawnikiem w styczniu 2025 roku, ale na tym komunikacja się zakończyła.
Teraz, dwa lata później, znamy już finansowy finał tejże historii. James Williams ma zapłacić Nintendo 4,5 mln dolarów, a kontrolowane przez niego sklepy z pirackimi grami mają zostać wyłączone. Zaznaczam tutaj jednak, że sąd zasądził na rzecz Nintendo 4,5 mln dolarów – nie oznacza to, że taka suma już trafiła na konto firmy.
