GTA 6 zbliża się wielkimi krokami. Wraz z upływem czasu, w sieci regularnie pojawiają się nowe informacje o wyczekiwanej grze studia Rockstar Games. W niedawnej rozmowie opublikowanej w 27. numerze LOVE Magazine, Rupert Humphries, starszy wiceprezes ds. narracji, opowiedział o podejściu studia do polityki i satyry w nadchodzącej odsłonie serii Grand Theft Auto.
Rockstar Games od bardzo dawna słynie głównie z bezlitosnego pokazywania absurdów współczesnego świata w swoich produkcjach. Z tego właśnie względu kierunek, jaki obrano przy GTA VI, może niektórych z Was zaskoczyć. W przypadku tej gry sytuacja jest bowiem znacznie bardziej skomplikowana. Gra powstaje bowiem przez wiele lat, podczas gdy trendy, internetowe żarty czy tematy zajmujące opinię publiczną potrafią zmieniać się tak naprawdę z miesiąca na miesiąc. Gdzie więc deweloperzy postanowili postawić granicę?
Rockstar Games nie chce kopiować rzeczywistości w GTA 6
Humphries przyznał, że w poprzednich odsłonach Grand Theft Auto polityka ogólnokrajowa właściwie nigdy nie znajdowała się w centrum zainteresowania twórców. Tutaj jednak wyjątkiem, który zresztą sam wskazał, jest GTA 4. W tej grze dość sporo miejsca zajmowały kwestie związane z Homeland Security oraz Patriot Act. Wynikało to jednak przede wszystkim z charakteru Liberty City, będącego odpowiednikiem Nowego Jorku w rzeczywistości ukształtowanej przez wydarzenia po 11 września 2001 roku.
W przypadku GTA 6 sprawa ma wyglądać inaczej. Rockstar chce, aby produkcja była wyraźnie związana z czasami, w których trafia na rynek, ale jednocześnie nie stanowiła dokładnej kopii prawdziwego świata. Z tego powodu twórcy nie chcą zbyt precyzyjnie odnosić się do konkretnej osoby, wydarzenia czy ruchu. To dość istotne rozróżnienie, bo nie mówimy o całkowitym porzuceniu polityki, lecz o unikaniu bezpośredniego przenoszenia rzeczywistości do gry.
Akurat ten kierunek wydaje mi się znacznie ciekawszy niż wrzucanie do gry prostych odpowiedników polityków czy wydarzeń, które za kilka lat mogą już nikogo nie obchodzić. Rockstar nadal może oczywiście komentować współczesność, ale robiąc to przez własne postacie, marki i problemy Leonidy. W teorii daje to też satyrze szansę znacznie lepiej znieść próbę czasu.
Polityka nie zniknie z Leonidy
Nie ukrywajmy jednego: gdyby polityka całkowicie zniknęła z GTA, moglibyśmy już raczej mówić o zupełnie innej grze. Z tego względu Rockstar Games nie zamierza całkowicie omijać polityki. Humphries powiedział, że Floryda dostarczyła studiu ogromnej ilości materiału. Leonida została wypełniona postaciami oraz różnego rodzaju „wojnami kulturowymi”, które mają sprawić, że fikcyjny stan będzie wydawał się żywy. Tematy te nie muszą być przy tym przedstawiane wyłącznie podczas spotkań z konkretnymi bohaterami.
Gracze będą mogli natknąć się m.in. na:
- znaki związane z wyborami,
- automatyczne telefony od fikcyjnych kampanii,
- reklamy polityczne w radiu,
- czy też audycje, których prowadzący dyskutują o problemach istniejących w świecie gry.
Innymi słowy, polityka pozostanie elementem otoczenia Leonidy, tylko niekoniecznie będzie wskazywała palcem konkretnego polityka znanego z prawdziwego świata.
Dobrym przykładem tego podejścia jest Ambrosia. W jednym z oficjalnych materiałów Rockstara można zauważyć znaki wyborcze z nazwiskiem Erin Henshaw. Obok pojawia się branding Allied Crystal – firmy prowadzącej miejscową rafinerię cukru. Sam Rockstar opisuje Ambrosię jako miejsce, w którym Allied Crystal zapewnia mieszkańcom pracę, podczas gdy lokalny gang motocyklowy zapewnia „niemal wszystko inne”.
Nie zgodziłbym się więc z uproszczeniem, że GTA 6 ma być „pozbawione polityki”. Z dostępnych wypowiedzi wyraźnie wynika, że polityczne i społeczne tarcia nadal będą częścią świata gry. Rockstar zamierza po prostu przepuszczać je przez własny filtr. Moim zdaniem to ważna różnica, szczególnie w przypadku serii, która praktycznie zawsze najlepiej działała jako przerysowana wersja rzeczywistości, a nie jej wierna kopia.
Rockstar musi uważać, żeby GTA 6 nie zestarzało się przed premierą
Drugim problemem jest wspomniany już czas produkcji. Humphries tłumaczył, że GTA 6 powstaje przez wiele lat. Dlatego treści przygotowywane przez scenarzystów muszą wciąż wydawać się aktualne, gdy gra ostatecznie trafi do graczy. Jeżeli jakiś trend eksploduje na pół roku, studio musi umieć potraktować go właśnie jako chwilowe zjawisko i nie rzucać się od razu na jego wykorzystanie.
Co ciekawe, nie jest to pierwszy raz, kiedy Rockstar mówi o tym problemie. Pod koniec sierpnia Rob Nelson, jeden z szefów Rockstar North, tłumaczył IGN, że ze względu na bardzo długie cykle produkcyjne studio musi ostrożnie wybierać tematy satyry i koncentrować się na rzeczach, które pozostaną aktualne przez dłuższy czas. W tym samym kontekście mówił między innymi o szybko starzejących się memach, bardzo konkretnych kwestiach politycznych czy przesadnie współczesnym slangu.
Zamiast ścigać każdy temat z nagłówków, Rockstar skupił się więc między innymi na teoriach spiskowych oraz nietypowych reakcjach ludzi na zwyczajne wydarzenia. Humphries wyjaśnił też, że studio zazwyczaj nie przenosi takich rzeczy do gry jeden do jednego. Powstają ich własne, przechylone i mocno wyolbrzymione odpowiedniki.
To zresztą dobrze współgra z ogólną wizją GTA 6. Humphries podkreślał, że celem nie jest jedynie postawienie przed graczem lustra odbijającego prawdziwy świat. Wszystko ma zostać podkręcone – stać się bardziej absurdalne, groteskowe i wyraziste. Inaczej, jak sam zauważył, gracze równie dobrze mogliby po prostu wyjść na zewnątrz i zobaczyć rzeczywistość na własne oczy.
Jeżeli studio rzeczywiście zachowa ten kierunek w całej grze, może to być znacznie lepsze rozwiązanie niż zasypywanie Leonidy żartami opartymi na tym, czym internet żyje akurat w 2026 roku. Grand Theft Auto powinno przecież nadal działać kilka lat po premierze, a nie przypominać kapsułę czasu zbudowaną z memów popularnych podczas produkcji. Ostatecznie dopiero sama gra pokaże, czy Rockstarowi udało się znaleźć odpowiednią równowagę.
Grand Theft Auto 6 ukaże się 19 listopada 2026 roku na PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S. Rockstar nie zapowiedział dotychczas wersji na komputery osobiste.
Źródło: VideoGamesChronicle
