Kupno konsoli PS5 Pro w Japonii zrobiło się trochę bardziej skomplikowane. Sony ponownie przyjmuje zamówienia na swoją najmocniejszą konsolę, ale jeśli ktoś liczył, że wystarczy przygotować pieniądze, może się zdziwić. Firma chce najpierw sprawdzić, czy zainteresowany faktycznie korzysta z PlayStation.
Japońscy gracze mają czas do 7 października na zgłoszenie. Jeśli chętnych będzie więcej niż przygotowanych konsol, Sony przeprowadzi losowanie, a pierwsze wyniki mają trafić do graczy pod koniec miesiąca. Zacznę więc od tego, że nawet samo wysłanie zgłoszenia nie daje gwarancji, że PS5 Pro faktycznie uda się kupić.
Sony chce zobaczyć 60 godzin grania
Tutaj zaczyna robić się ciekawie. Do zakupu nie wystarczy japońskie konto PlayStation. Sony wymaga również przynajmniej 60 godzin grania na PS4 lub PS5. Czas może pochodzić z jednej konsoli albo także być sumą aktywności na więcej niż jednym sprzęcie. Nie chodzi jednak o dowolne 60 godzin z całej historii konta. Sony bierze pod uwagę wyłącznie granie pomiędzy 27 września 2024 a 27 września 2026 roku. Jeśli ktoś przez ten czas korzystał z PlayStation sporadycznie, może zwyczajnie nie spełnić wymagań.
Brakujących godzin nie da się już nadrobić
Jest jeszcze jeden haczyk. Sony zaczęło przyjmować zgłoszenia 28 września, natomiast czas gry przestał być liczony dzień wcześniej. Jeśli komuś zabrakło kilku lub kilkunastu godzin, jest już za późno na odpalanie konsoli i szybkie nadrabianie wyniku. Wybrani gracze będą mieli czas na zakup konsoli do 2 listopada. Jeśli ktoś wygra, ale nie sfinalizuje zamówienia, niewykorzystane sztuki nie muszą przepaść. Sony planuje dodatkowe losowanie wśród osób, które spełniły wymagania, ale nie załapały się za pierwszym razem.
Dodam też, że sam pomysł nie jest całkowicie nowy. Już dwa lata temu Sony zastosowało podobne zasady przy sprzedaży limitowanego PS5 Pro 30th Anniversary Edition. Wtedy również nie każdy mógł się zgłosić, ale wymaganie dotyczące aktywności było wyraźnie łagodniejsze. W przypadku jubileuszowej konsoli wystarczało 30 godzin korzystania z PS4 lub PS5. Teraz Sony wymaga już 60 godzin, czyli dwa razy więcej. Co więcej, dwa lata temu pod uwagę brano aktywność sięgającą aż 2014 roku. Obecnie firma patrzy tylko na ostatnie dwa lata.
Skalperzy również dostali jasny komunikat
Trudno nie zauważyć, że takie zasady odsiewają przynajmniej część kont zakładanych wyłącznie po to, żeby dorwać konsolę i szybko ją odsprzedać. Sony nie napisało jednak, że właśnie z tego powodu wprowadzono limit 60 godzin. Firma zaznacza za to wprost, że zgłoszenia składane z myślą o odsprzedaży są zabronione. Zamówienie może zostać anulowane, jeśli taki zamiar zostanie wykryty.
Na razie cała akcja dotyczy Japonii i nie ma informacji, żeby podobne zasady miały pojawić się w innych regionach. Cała ta sytuacja pokazuje jednak, że przy ograniczonej dostępności PS5 Pro producent nie zastanawiał się długo przed ponownym sięgnięciem po rozwiązanie, w którego przypadku pierwszeństwo mają osoby z faktyczną historią grania na PlayStation.
Źródło: GameRant
