Nowe przecieki o Far Cry 7 wywołały burzę – zmiany w rozgrywce i odejście od klasycznej formuły mocno dzielą graczy.
Wokół kolejnej odsłony Far Cry zaczyna robić się naprawdę gorąco. Do sieci trafiły szczegółowe, choć wciąż nieoficjalne informacje o grze, które sugerują największą rewolucję w historii serii. I właśnie to budzi spore emocje.
Far Cry 7 zmienia wszystko – i nie wszystkim się to podoba
Z przecieków wynika, że Ubisoft chce odejść od dobrze znanej formuły otwartego świata. Zamiast swobodnej eksploracji i stopniowego przejmowania terenów, gra ma postawić na model survivalowy. Kluczowym elementem rozgrywki ma być zdobywanie zasobów i ucieczka z mapy, co przypomina schemat tzw. extraction shootera.
To jednak nie koniec zmian. Według dostępnych informacji Far Cry 7 ma wprowadzić obowiązkowy tryb PvEvP, w którym gracze będą walczyć zarówno z przeciwnikami AI, jak i innymi użytkownikami. Dla wielu fanów to spore odejście od korzeni serii, która dotychczas była kojarzona głównie z kampanią singleplayer.
W przeciekach pojawia się też wątek fabularny. Gracz ma próbować uratować sześciu członków rodziny z rąk organizacji Sons of Truth. Co ciekawe, całość ma być ograniczona czasowo – na ukończenie kampanii dostaniemy maksymalnie 72 godziny. To oznacza konieczność podejmowania szybkich decyzji i bardziej napięte tempo rozgrywki.
Dodatkowo mówi się o systemie niszczenia broni oraz obecności kryjówek, które będą pełnić funkcję bezpiecznych punktów na mapie. Nie zabraknie też dzikiej przyrody, w tym drapieżników, które ponownie mają stanowić realne zagrożenie podczas eksploracji.
Nie brakuje jednak kontrowersji. Część graczy uważa, że tak duże zmiany mogą zabić tożsamość marki. Pojawiają się też doniesienia o problemach produkcyjnych, które mogą wpłynąć na ostateczny kształt gry. Na razie Ubisoft nie potwierdził oficjalnie tych informacji, więc warto traktować je z dystansem.
Źródło: X
